poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Historia część 1

Powinienem to napisać w manifeście bloga ale trudno ...
Nie jestem programistą, nie potrafię sklecić nawet prostych skryptów.
Jestem zwykłym userem ale nie zerem :)
Swoją przygodę z komputerami zaczynałem z Commodere 64 i z Amigą ze starym magnetofonem Grundig.
Dla młodszych pewnie to czarna magia ale kiedyś proste programy i (przede wszystkim) gry nagrywało się na taśmach magnetofonowych i z magnetofonu wgrywało się je na komputer :D
Czasem trwało to nawet ok 1 godziny :D a i sama operacja mogła się nie powieść i wymagane było powtórzenie wgrywania.
Później był 486 ( kolegi B) na , którym namiętnie grywaliśmy w Panzer General.
Pamiętam jak kiedyś instalowałem gierkę ,chyba jak dobrze pamiętam Descent 2 .
Gra się wieszała i non stop wywalała mnie do DOS-a, więc stwierdziłem że nie będę się kopał z koniem i ją usunę.
Problem w tym że jak usunąłem grę (coś długo to trwało :D )to wraz zawartością katalogu z grą , usunęło mi całą zawartość dysku.
Dałem tylko usunięcie katalogu z grą a wyczyściło mi dysk. Próby odzyskania zawartości dysku oczywiście się nie powiodły :D
Przyznam się szczerze że trochę ochłodziło to moje stosunki z kolegą, który jakby nie patrzeć był właścicielem kompa :D
Dziś to sytuacja nie do pomyślenia ale wtedy się zdarzało. :D
Początki gdy komputery 286/386/486 były wyznacznikiem statusu materialnego.
Czasy dowcipów z DOS owskimi komendami echo off czy prompt :D
Listy pisało sie w TAG-u i drukowało na drukarce igłowej .
Notabene w zakładzie pracy mojej małżonki (firma państwowa) TAG-a używali do roku (sic!) 2004 !!!!!!
To były czasy że niemal wszyscy mieli piracki soft bo oryginalnego nie było na rynku w miarę dostępnego dla użytkowników prywatnych.
-A Linux , wtedy jeszcze nie istniał w naszej świadomości choć już w 93 roku kolega pokazywał mi coś co mogło być linuksem ale głowy nie dam.
Pamiętam swój pierwszy oryginalny system Windows 98, kupiony wraz z komputerem gdzieś ok 99 roku.
Pielgrzymki przychodziły do mnie do domu oglądać oryginalną płytkę Windowsa , wyrzucając mi marnotrawstwo pieniędzy :D
Do dziś posiadam tą płytkę :D
Wszystkiego o komputerach człowiek uczył się sam lub od kolegów. Nie było wujka Google a wirusy rozprzestrzeniały się tylko przez dyskietki :D
Takie to były czasy :D
Dziwne i wesołe, gdzie nikt się nie pytał czy masz oryginalny program , tylko czy go masz...
Bo kupić w sklepie się nie dało a jak już coś się pojawiło to cena powalała na kolana :(

*

Pracowałem kiedyś w ZETO Poznań w dziale SEKS :D
Sekcja
Ewidencjonowania
Kart
Skorowidzowych

Pracowaliśmy na polskich podróbkach IBM - Elwro Junior.
Z ZUS-u otrzymywaliśmy akta ludzi i wprowadzaliśmy do programu komputerowego .
Idea słuszna.
Tylko program był kiepsko napisany , brakowało miejsca na dodatkowe informacje.
W rubryce uposażeni mogłem wpisać tylko 3 nazwiska, jeżeli ktoś miał większą rodzinę to miał pecha :(
Potem ZUS nie wypłacał takim ludziom pieniędzy, bo ich nie było na liście uposażonych ...
Mieliśmy tym się nie przejmować, wszak płacili nam za wprowadzoną pozycję ...

CDN

3 komentarze:

Mirosław pisze...

a pamiętasz win3.11?:D:D:D w 95 pierwszy raz zobaczyłem unixa, jakoś zbytnio mi się nie spodobał (porównaj z win95:]) ale trochę na nim popracowałem:) Potem była przerwa do 2001 roku i zaczęło się:) najpierw caldera, potem mandrake, w międzyczasie aurox i obecnie opensuse;) a pierwsze 386 z 93 roku zjarało mi się przez "overclocking" :D

Pangrys pisze...

Oczywiście że pamiętam Win 3.11
Dość krótko miałem z nim styczność bo tylko w firmie.
Służył tylko do odpalania Office.
MS Office bodajże 6 instalowany z dyskietek :D
Tylko na jednym kompie się udało bo potem jakąś dyskietkę szlag trafił :D
Po Nortonie Commanderze , Win 3.11 był dla mnie raczej ciekawostką niż narzędziem pracy :D

mirek pisze...

Stary dobry win3.11:) Spieprzył się kiedyś z nie wiadomego mi powodu (tak jak wszystkie windy, wyłączyłem kompa, włączam a tu zonk), ale wtedy przyszedł ratunek w postaci 95, na kilkudziesięciu bodajże dyskietkach..cały dzień instalowaliśmy toto z ojcem;)